Leśny portal informacyjny - Lasy polskie Forum dyskusyjne
nie tylko o lasach, nie tylko dla leśników

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
W królestwie Saszki Ł.czyli majówkowo nad Niemnem iMuchawcem
Autor Wiadomość
Piotrek 
Admin
Stara Pierdoła (i gaduła?)



Pomógł: 360 razy
Wiek: 61
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 66430
Skąd: ze wsząd
Wysłany: 2017-05-19, 12:55   

buba napisał/a:
kiedys bedzie nam dane zanocowac w takim hangarze
A rano się budzisz, drzwi zasunięte i zamknięte na kłódkę od zewnątrz... :twisted:
_________________
Prawda jest prosta. To kłamstwa zawsze są zawiłe.
***Unless otherwise stated, my posts are my opinion, not official***
No trees were killed in the sending of this message, but a large number of electrons were terribly inconvenienced.


 
 
buba 
Leśniczy



Dołączyła: 18 Lis 2013
Posty: 785
Wysłany: 2017-05-29, 11:04   

Piotrek napisał/a:
buba napisał/a:
kiedys bedzie nam dane zanocowac w takim hangarze
A rano się budzisz, drzwi zasunięte i zamknięte na kłódkę od zewnątrz... :twisted:


uuuu, to by bylo bardzo niedobrze...

musimy zanocowac w jakims takim bez drzwi!! chyba teraz juz balabym sie w takim z drzwiami ;)
 
 
buba 
Leśniczy



Dołączyła: 18 Lis 2013
Posty: 785
Wysłany: 2017-05-29, 11:05   

Z Indury do granicy jedziemy bocznymi drogami, ktore wpadaja do glownej prawie przy samym przejsciu. Kolejka jest dosc spora a co najgorsze wogole sie nie porusza. Stajemy wiec na koncu a ja ide piechotką zapytac pogranicznikow czy tu tez, podobnie jak na Ukrainie, mają ulge na niemowleta. Juz prawie przed sama granicą na drodze staje mi jakis gosc, zatarasowujac sobą przejscie na tyle, ze musze sie zatrzymac. Jak sie okazuje jest to Polak, z kampera. “A ty dokad? A ty po co? Tam jest granica, tam nie wolno isc”. Pytam sie go wiec czy jest białoruskim pogranicznikiem. Koles prycha z oburzeniem. “Jak chcesz wpakowac sie w kłopoty to prosze bardzo. Ale nie mow, ze nie ostrzegalem! To jest dziki kraj, tu nie ma żartow!”. Ale z drogi nie schodzi. Stoi dalej w rozkroku, z załozonymi łapami i miną “ja tu rządze”. Musze sie wiec przeciskac miedzy autami a barierką. Mijam jeszcze z 10 samochodow i napotykam prawdziwych pogranicznikow. Sa bardzo mili, pytaja w czym mozna pomoc. Pytam o zasady przejazdu. Zgadza sie- tu tez mają takie prawa wpisane w regulamin. Młody jeszcze dzwoni do przelozonego aby sie upewnic. Z dziecmi do 3 lat mozna bez kolejki. (na Ukrainie do 2 lat). Mamy ominąc kolejke pasem dla tirow (ktorych akurat o dziwo nie ma). Wracam do busia. Mijam kamperowca, ktory wraz z kolegą wybucha smiechem na moj widok i slysze za soba jakies niewybredne zarty.

Zjezdzamy na boczny pas i jedziemy nim prawie kilometr, az pod sam szlaban. Przejezdzajac obok kamperowcow specjalnie otwieram drzwi i im macham. O dziwo nie odpowiedzieli na pozdrowienie, jak rowniez chyba zapomnieli jezykow w gębach bo tym razem juz nie zdobyli sie na zaden komentarz…

Granice przekraczamy w okolo godzine, pogranicznicy skubią malenstwo za nozki, pokazuja gdzie mozna wywalic pieluchy, a jeden nawet ukradkiem fotografuje kabaka komorką. Hmmm.. a myslalam ze na granicy nie mozna robic zdjec ;)

Jadac przez Polske troche mamy problem aby zrobic zakupy. Chcemy kupic jakies wino (nie bełta), ziemniaki, chleb, masło, sól, wode mineralną i kiełbase. Zatrzymujemy sie przy kilku sympatycznych, wiejskich sklepikach. I co sie okazuje- bardzo trudno zakupic takie rzeczy. Chleba albo juz nie ma, albo wyglada jakby przejechal po nim walec. Trzy razy. Wina bywaja jedynie pokroju wiśnia mocna za 5.5zl. Ziemniakow brak. I wszyscy zdziwieni- pojedz do Biedronki do Siemiatycz, za 5 km masz Lidla. Czyli juz nie da sie zrobic zakupow nie tracac pol dnia na stanie w marketowych kolejkach? W koncu posiłkujac sie chyba 5 sklepami i stacją benzynowa udaje sie uzbierac wszystkie potrzebne produkty. Jeden z milych, acz niestety bezchlebowych sklepow..



Dzis zmierzamy na biwak w rejonie Mężenina, gdzie nad nadbuzanskimi rozlewiskami stoi sobie fajna wiatka. Bug to jedna z moich ulubionych rzek, wiec ogromnie sie ciesze, ze ją zobacze!



Wiatka jest bardzo komfortowo wyposazona- jest nawet tapczan!



Niektorzy z ekipy najbardziej doceniaja mozliwosc wspinaczki



Wieczorem wszedzie wokol zaczynaja sie snuc mgly. Podnosza sie znad rzeki, znad okolicznych pol. Bug zaczyna wygladac jak morze czy ogromne jezioro- nie wiedac drugiego brzegu, horyzont sie zaciera i znika w oparach.



















Dosc dlugo siedzimy przy ognisku sluchajac kląskania ptactwa i dziwnych chlupotow. Drewno jest mokre, nie pali sie zbyt dobrze. Jedynie dymu jest sporo, ktory miesza sie z mgła powodujac jej dalsze gęstnienie..









Poranek wstaje pogodny a wszystko wokol kwitnie na potege. Dopiero w cieplych promieniach slonca czuc jak pachnie cala okolica!











Niespiesznie pakujemy sie, jemy sniadanko, wloczymy nad rzecznymi rozlewiskami. Gdy juz jestesmy spakowani i mamy odjezdzac okazuje sie, ze to miejsce wcale nie chce nas wypuscic… Busio nie odpala. To juz drugi raz na tym wyjezdzie- ale wtedy mielismy pod ręka Ziute z jej autem i z kabli odpalil od razu. Probujemy popchac ale to nie skodusia- pchaj takiego giganta… Coz.. Wyruszam w strone wsi w poszukiwaniu jakiejs pomocy.

Po drodze chyba stary młyn



W koncu udaje mi sie znalezc goscia, ktory przyjechal do letniego domku i wraz z nim wracam. Nie jest proste znalezc chetnego do kabelkow- ludzie z osobowek jakos sie boją, ze busio jest wiekszy i wyssie im prąd z akumulatora... Odpalamy i ruszamy w dalsza droge..

Na kolejny nocleg zatrzymujemy sie w rejonie Działoszyna nad Wartą a dokladniej kolo wsi Lisowice. Sa tu miejsca biwakowe z wiatami, wydzielonymi ogniskami, przygotowane pod kajakarzy. Dzis nikogo oprocz nas tu nie ma, rzeka troche wylewa sie z brzegow i znow jest straszliwie zimno.



Przy ognisku siedzimy niedlugo. Jakos wogole nie grzeje. Ciagnie od wody strasznym chlodem.



Chowamy sie w zacisze blach. A to nasze spanko- niemowle jak zwykle ułozylo sie na srodku ;)



Poranek jest rownie chlodny jak wieczor a jeszcze na dodatek siąpi. Niektorym to nie przeszkadza a wrecz mam wrazenie ze kabaczę nabiera energii od wilgoci ;) Sniadanie jemy wiec na raty zdejmujac stworzonko co chwile z roznych wysokosci.



Kilka sekund pozniej ta kaluza zostala wykorzystana w iscie woodstockowym stylu ;)



A okoliczne ławki zdecydowanie cos gryzie. W sliczne desenie!





Niebawem docieramy do domu, konczac po 9 dniach tą chyba najzimniejsza w naszej historii majowke...

KONIEC
 
 
Piotrek 
Admin
Stara Pierdoła (i gaduła?)



Pomógł: 360 razy
Wiek: 61
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 66430
Skąd: ze wsząd
Wysłany: 2017-05-29, 11:41   

buba napisał/a:
A okoliczne ławki zdecydowanie cos gryzie. W sliczne desenie!
Gryzło. Przed ścięciem i zrobieniem ławek. :)
_________________
Prawda jest prosta. To kłamstwa zawsze są zawiłe.
***Unless otherwise stated, my posts are my opinion, not official***
No trees were killed in the sending of this message, but a large number of electrons were terribly inconvenienced.


 
 
buba 
Leśniczy



Dołączyła: 18 Lis 2013
Posty: 785
Wysłany: 2017-05-29, 15:09   

Piotrek napisał/a:
buba napisał/a:
A okoliczne ławki zdecydowanie cos gryzie. W sliczne desenie!
Gryzło. Przed ścięciem i zrobieniem ławek. :)


Tzn ze po scieciu sie wyprowadzily? bo lubia tylko zywe drzewka?
 
 
Piotrek 
Admin
Stara Pierdoła (i gaduła?)



Pomógł: 360 razy
Wiek: 61
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 66430
Skąd: ze wsząd
Wysłany: 2017-05-29, 17:42   

buba napisał/a:
bo lubia tylko zywe drzewka?
Żywią się łykiem, to znaczy tą tkanką, która oddziela korę od drewna.
W dużym skrócie to jest tak. W tej grubej, poziomej "kresce" samica składa jajeczka. Larwy, które się wyklują drążą swoje chodniki po drodze się najadając i rosnąc. To są te promieniście ułożone chodniki. A na końcu takiego chodnika przepoczwarzają się i wyłażą spod kory jako imago.
_________________
Prawda jest prosta. To kłamstwa zawsze są zawiłe.
***Unless otherwise stated, my posts are my opinion, not official***
No trees were killed in the sending of this message, but a large number of electrons were terribly inconvenienced.


 
 
buba 
Leśniczy



Dołączyła: 18 Lis 2013
Posty: 785
Wysłany: 2017-05-29, 20:29   

Piotrek napisał/a:
buba napisał/a:
bo lubia tylko zywe drzewka?
Żywią się łykiem, to znaczy tą tkanką, która oddziela korę od drewna.
W dużym skrócie to jest tak. W tej grubej, poziomej "kresce" samica składa jajeczka. Larwy, które się wyklują drążą swoje chodniki po drodze się najadając i rosnąc. To są te promieniście ułożone chodniki. A na końcu takiego chodnika przepoczwarzają się i wyłażą spod kory jako imago.


Ale slicznie wygladaja te ich trasy wedrowki! a to kornikowe larwy tak ryja czy jakis inny gatunek?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Korzystanie z forum bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Można dokonać ustawień cookies w przeglądarce. Więcej - regulamin forum.