Nie dodaje sesji! session_ip=38.107.191.104 Nederlandse okiem Golluma - Dziennik - "Lasy polskie - leśny portal informacyjny"
Felietony Publikacje Reportaże Mechanizacja GIS Eko-Edukacja  Turystyka Leśna kuchnia Konkursy  Niezbędnik  Szkolnictwo
 Spotkania  Rodzina Leśnika  Kącik Poezji Brać Leśna  Nasze akcje  Przyroda z Pasją Po godzinach  Patronujemy  Listy do redakcji
 

Nederlandse okiem Golluma

Reportaże » Nederlandse okiem Golluma

Strona: 1/14

Fotorelacja          

     Geografia
     W zasadzie Królestwo Niderlandów albo Niderlandy. Bo Holandia to nazwa dwóch z 12 prowincji, Holandii Południowej i Holandii Północnej. Pozostałe to: Brabancja Północna, Drente, Flevoland, Fryzja, Geldria, Groningen, Limburgia, Overijsel, Utrecht, Zelandia. A do tego dwie prowincje zamorskie, Antyle Holenderskie i Aruba (także wyspa na Małych Antylach).
     Holandia to państwo nieduże, 41,8 tys. km. kw., czyli ponad 13 procent Polski. A że 18 procent z tego to wody, więc faktyczna powierzchnia jest mniejsza. Ale na tej powierzchni żyje ponad 16 milionów ludzi. Niderlandy to Niskie Kraje. I rzeczywiście; najwyższy punkt Holandii to co prawda licząca 322 metry góra Vaals na granicy Belgii, Holandii i Niemiec, ale średnia wysokość kraju to „aż” 10 metrów nad poziom morza. A ponad połowa (!) Holandii leży w depresji, pod poziomem morza. To cały Flevoland, prawie całe obie Holandie, część Fryzji, Groningen, Utrechtu i Zelandii.
     Klimat morski, z mnóstwem opadów i małymi wahaniami temperatury. Nie ma letnich upałów, ale też zimowych mrozów. Gdy jest minus 5, to Holendrzy szczekają zębami z zimna. Ale dzięki temu w ogrodach i parkach rosną potężne araukarie i bambusy. A w donicach w miastach sadzi się... figi i oliwki.

     Historia
     Holandia należała do Cesarstwa Rzymskiego. W zasadzie tereny na południe od Renu, ale faktycznie cały kraj. Nie były to pokorne prowincje. Powstania wzniecali Fryzowie i Batawowie. Rzym musiał więc utrzymywać tu silną armię, by utrzymać władzę. A nie było to łatwe, kraj był jednym wielkim bagnem poprzecinanym dużymi, mniejszymi i całkiem małymi rzeczkami, kanałami itp. Miejscowe plemiona znały te drogi jak własna kieszeń, Rzymianie już niekoniecznie. M. in. Utrecht, Nijmegen i Lejda zostały założone przez Rzymian.
     Potem Niderlandy znalazły się w państwie Franków. Z tego okresu pochodzi m. in. Tilburg. W średniowieczu Holandia była mozaiką niezależnych hrabstw, księstw i innych marchii. Najpierw większość kraju zajęli Burgundowie, a w 1477 roku całe Niderlandy, czyli dzisiejszą Holandię, Belgię i Luksemburg przejęli Habsburgowie. Za pomocą typowej dla siebie metody dynastycznych szwindli. Nam się udało, bo władcy, jak na Polaków przystało, wysoko cenili kobiece wdzięki, a tych panny Habsburżanki za wiele nie miały... Do tego były słabego zdrowia, także psychicznego.
     Ale kraj kwitł. Amsterdam, Rotterdam, Lejda, Utrecht, a w dzisiejszej Belgii Bruksela, Antwerpia, Brugia czy Gandawa były wręcz obrzydliwie bogate. I było im wszystko jedno, czy królem jest Hiszpan, Papuas czy Holender, byle pozwolił się dalej bogacić. Ale gdy północne Niderlandy hurtem przyjęły kalwinizm, ultrakatolicka Hiszpania (hiszpańska linia Habsburgów w 1556 roku przejęła Niderlandy) zaczęła prześladowania. Kilkanaście lat później, w 1572 roku wybuchło powstanie w północnej, kalwińskiej części. W 1579 roku zbuntowanych siedem prowincji (Holandia, Utrecht, Geldria, Fryzja, Groningen, Zelandia i Overijsel) podpisało Unię Utrechcką jako Republika Zjednoczonych Prowincji z Willemem Orańskim jako stadhouderem (namiestnikiem, ale mającym uprawnienia władcy absolutnego) na czele i zaczęło regularną wojnę z Hiszpanią. I to na całym świecie. Holenderscy piraci łupili hiszpańskie statki, a holenderskie wojska odbierały Hiszpanom kolonie. Holendrów wsparła Francja, a zwłaszcza Anglia. Może mniej formalnie, bo państwa te oficjalnie nie wystąpiły przeciw Hiszpanii po holenderskiej stronie, ale angielscy i francuscy korsarze zrobili bardzo dużo dobrego walczącym o niepodległość Holendrom. Brytyjskie okręty zniszczyły sporo hiszpańskich transportów wojska do zbuntowanych prowincji. Wysłanie na Anglię Wielkiej Armady miało nie tylko przynieść opanowanie Anglii, ale także zniszczenie sojusznika Holendrów. Wojna przeplatana rozejmami trwała prawie 80 lat (nazywa się osiemdziesięcioletnią), do końca ogólnoeuropejskiej Wojny Trzydziestoletniej. Trochę dziwna była to wojna. Walki wrzały na morzu i w kilku miejscach na lądzie, a reszta Holandii bogaciła się w najlepsze. W kończącym Wojnę Trzydziestoletnią Pokoju Westfalskim Hiszpania uznała niepodległość Holandii, do której doszlusowała północna część Brabancji. Południowe, katolickie prowincje (dzisiejsza Belgia) pozostały przy Hiszpanii.
     Cały XVII wiek to dla Holandii jedna wielka wojna, ale równocześnie niebywały wręcz rozkwit. Większość lasów niemieckiego Schwarzwaldu zostało wycięta na budowę holenderskiej floty. Niderlandzkie kolonie powstawały w całym świecie i zewsząd statki zwoziły bogactwa. I to wszystko pomimo wojen. Bo na bogactwo i ekspansję jeszcze podczas walk z Hiszpanią krzywo zaczęli patrzyć byli protektorzy, Anglicy i Francuzi. I już w cztery lata po zakończeniu 80-letniej wojny o niepodległość wybucha pierwsza wojna holendersko-brytyjska. W ciągu dwudziestu lat będą ich trzy. A potem doszły wojny z Francją. Mając większą siłę militarną, oba kraje pokonały Holandię, odbierając jej przy tym większość kolonii. W końcu osłabiona Holandia została zajęta przez wojska rewolucyjnej Francji, a Napoleon włączył ją do Francji.
     Kongres Wiedeński połączył w całość Holandię i byłe Niderlandy hiszpańskie. Ale ta jedna całość przetrwała zaledwie 15 lat. W 1830 roku Belgowie wzniecili powstanie przeciwko Holendrom. Zgodnie z uchwaloną na kongresie zasadą nienaruszalności ustalonego tam porządku, do interwencji po stronie holenderskiej szykowała się Rosja. Ale w międzyczasie wybuchło Powstanie Listopadowe i Rosjanie musieli walczyć u nas. A że nikomu nie zależało aż tak bardzo na postanowieniach kongresu ani na potędze zjednoczonych Niderlandów, nikt inny nie kwapił się z interwencją. Belgia uzyskała niepodległość.
     Holandia w XIX wieku „odkuła się” po osiemnastowiecznych niepowodzeniach i znów była jednym z najpotężniejszych państw. Pod względem gospodarczym oczywiście. Jednak oficjalnie nie wsparła swoich rodaków, emigrantów w Afryce Południowej, którzy zbuntowali się przeciwko Anglikom. Po ich stronie w Wojnie Burskiej znacznie ostrzej opowiedziały się Niemcy.
     I w pierwszej i drugiej wojnie światowej Holandia ogłosiła neutralność. Hitlerowi jednak to wisiało i w ciągu paru dni zajął cały kraj, głównie dzięki spadochroniarzom i zagrożeniu, ze jeśli holenderskie wojska się nie poddadzą, to bombowce zniszczą tamy. I właśnie ta groźba sprawiła, że Holendrzy podobno do dziś nienawidzą Niemców. Podczas okupacji Holendrom nie było źle, by nie rzec, że całkiem dobrze. Wielu Holendrów wstąpiło do Waffen SS. Ale więcej mniej lub bardziej cichcem popierało przebywająca na emigracji królową Wilhelminę.
     Pod koniec wojny w Holandii Niemcy urządzili stanowiska atakujących Anglię bomb latających V-1 i rakiet V-2. Operację Market Garden, mającą na celu opanowanie kluczowych holenderskich mostów w Son, Nijmegen i Arnhem, ale nade wszystko opanowanie Holandii jako jednego wielkiego pola startowego rakiet i bomb latających, znamy ze świetnego filmu „O jeden most za daleko”. Operacja utknęła na ostatnim moście w Arnhem, bo część brytyjskich spadochroniarzy utknęła w pobliskim Oosterbeek, a polska brygada spadochronowa gen. Stanisława Sosabowskiego za późno dostała zgodę na start i lądowała na niemieckich bagnetach.
     Bredę wyzwoliła dywizja pancerna gen. Maczka. Wdzięczni Holendrzy gotowi byli przyjąć każdego z tej dywizji, który nie chciał wrócić do Polski, ani nie chciał zostać w Anglii. Wielu skorzystało z oferty i do dziś Breda jest jednym z najsilniejszych ośrodków polonijnych. A gdy Niemcy zajęły Holandię, ich sojusznicy, Japończycy ogłosili, że im należą się Holenderskie Indie Wschodnie. Zależało im zwłaszcza na ropie z Borneo. Skokami z Filipin, systematycznie zajęli i holenderską prowincję. Zebrały się tam spore siły alianckie. Po ucieczce z Filipin przybyły resztki Amerykanów, a z Malajów ocaleli z pogromu Brytyjczycy. Całością dowodził holenderski admirał Conrad Helfrich. Bo zdecydowana większość holenderskiej floty stacjonowała właśnie tu. Stoczono krwawą bitwę na Morzu Jawajskim, ale dowodzona przez holenderskiego admirała Karela Doormana połączona flota holendersko-angielsko-amerykańska, która chciała zniszczyć płynące na Jawę transportowce z wojskiem, okazała się słabsza od eskorty, wspartej przez czatujące w pobliżu ciężkie krążowniki „Nachi” i „Haguro”. Japończycy zatopili prawie wszystkie okręty, z owianym już bojową legendą brytyjskim krążownikiem „Exeter” (stoczył wraz z lekkimi krążownikami „Ajax” i „Achilles” bitwę z niemieckim pancernikiem „Admiral Graf Spee” i doprowadził do jego samozatopienia na redzie Montevideo).
     Po wojnie Indonezja parę lat walczyła o niepodległość. I w 1949 roku ją wywalczyła. Gujana Holenderska, już jako Surinam, usamodzielniła się pokojowo. I Holandii zostały tylko Antyle Holenderskie, od których potem oddzieliła się Aruba (ale została przy Holandii).
     A w kraju - odbudowana z minimalnych zniszczeń (zbombardowany Rotterdam, postrzelane Arnhem), a potem włączenie się do wszelkich zachodnich struktur; wojna nauczyła Holendrów, że dziś neutralność nie ma żadnego znaczenia. W 1949 roku Holandia współtworzyła NATO a w 1957 roku EWG, poprzedniczkę UE.
     Ale holenderska armia, mało że nieliczna, to jeszcze była bez ducha gezów, korsarzy i żołnierzy walczących z Hiszpanami. Masakrę muzułmanów w Srebrenicy podczas wojen jugosłowiańskich „zawdzięczamy” Holendrom w błękitnych hełmach ONZ. Najpierw Narody Zjednoczone wezwały muzułmanów, by się schronili w strefie bezpieczeństwa w Srebrenicy, bronionej przez kontyngent holenderski. A gdy już ponad 20 tysięcy Bośniaków tam przybyło, na miasto uderzyli Serbowie i wymordowali ponad 8 tysięcy muzułmanów (chłopców i mężczyzn powyżej 12 lat) i zgwałcili tysiące kobiet. A Holendrzy może co prawda im nie kibicowali, ale nie kiwnęli palcem, by pomóc tym, którzy liczyli na ich ochronę.
     Teraz i Polska i Holandia są razem w NATO. Ale gdy dojdzie co do czego, to raczej nie liczmy na siebie i Amerykanów, bo na Holendrów niekoniecznie...

Następna - (2/14) Następna OstatniaOstatnia

- - - REKLAMA - - -

Reklama



Partnerzy

Centrum Kształcenia Przedsiębiorców Leśnych
LKP Sudety
Koniczynka.org
Biolog.pl

Polecamy