Nie dodaje sesji! session_ip=38.107.191.104 Islandzkie lasy odradzają się - Dziennik - "Lasy polskie - leśny portal informacyjny"
Felietony Publikacje Reportaże Mechanizacja GIS Eko-Edukacja  Turystyka Leśna kuchnia Konkursy  Niezbędnik  Szkolnictwo
 Spotkania  Rodzina Leśnika  Kącik Poezji Brać Leśna  Nasze akcje  Przyroda z Pasją Po godzinach  Patronujemy  Listy do redakcji
 

Islandzkie lasy odradzają się

Reportaże » Islandzkie lasy odradzają się

Obejrzyj zdjęcia              

     Islandzkie lasy po kilkuset latach powracają! I to wcale nie marne zarośla, ale całkiem wysokie, by nie rzec strzeliste.

     Owszem, lesistość Islandii wciąż jest minimalna, wynosząca 1,3 (!) procenta. To nieco więcej niż w Arabii Saudyjskiej, ale więcej niż na Malcie, w Saharze Zachodniej czy Kuwejcie. Ale jeszcze kilkanaście lat temu lesistość wynosiła zaledwie jeden procent.

     I pomyśleć, że tysiąc lat temu na Islandii rosło więcej lasów niż dziś w Polsce! Ale wtedy był trochę inny, cieplejszy klimat, który pozwolił Erykowi Rudemu nazwać dzisiejsze grenlandzkie lodowe pustkowie Zieloną Wyspą i zbudować tam osiedla. Wtedy, gdy w VIII wieku na wyspę przybyli pierwsi mnisi irlandzcy, a w IX wieku (od 874 roku) pierwsi osadnicy (zwykle uciekający przed prawem) z Norwegii, lasy stanowiły ok. 30 procent powierzchni wyspy. Rosły w dolnym biegu prawie każdej rzeki. Ba, Islandia miała dwie spore puszcze. Większa rozciągała się na południu, w dolinach Hvity i Thjorsy, zaś mniejsza na północy, rozciągała się na północ od jeziora Myvatn. Ale z pewnością nie były to strzeliste sosny. Ba, nie była to nawet świerkowa czy brzozowa tajga. Islandzkie lasy porastała brzoza, jarząb pospolity oraz północne gatunki wierzb. Z naszego punktu widzenia były to bardziej zarośla niż lasy. Ale cóż, w islandzkim klimacie nic więcej by nie urosło.

     Ale dlaczego? Na Islandii wcale nie jest zbyt zimno. Średnia temperatura stycznia wynosi tam mniej więcej tyle, co w Polsce. A lipca – ok. dziesięciu stopni. Podobne (choć wyższe latem) temperatury panują na porośniętej potężnymi lasami południowej Alasce. Rosnący tam świerk sitkajski sięga 90 (!) metrów wysokości. A do tego setka czynnych wulkanów co pewien czas użyźnia wyspę popiołami. A na całym świecie ludzie osiedlają się pod wulkanami z jednego powodu; tak wysokich plonów, jakie uzyskają na popiołach wulkanicznych, nie zbierze się nigdzie. Wydawałoby się więc, że islandzkie lasy powinny sięgać nieba, jak te alaskańskie. Skąd więc na Islandii takie pustkowie? – Z powodu bardzo silnych wiatrów – wyjaśnia Henryk Binkowski, działacz Towarzystwa Przyjaźni Islandzko-Polskiej. – Raz, że wywiewają glebę, dwa, że dmuchają tak mocno, że niewiele drzew to wytrzyma, a te, co wytrzymają, z pewnością nie wyrosną na strzeliste.

     A do tego opady, dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Nic więc dziwnego, że 40 procent powierzchni Islandii jest bardzo podatna na erozję.

    No dobrze, ale jakim sposobem nawet tak marne (z naszego punktu widzenia) lasy zniknęły zupełnie? Zostały wycięte. Na Islandii każdy, nawet mizerny kawałek drewna był cenny. Te większe służyły do budowy domostw, dorzucane do ognia mniejsze pozwalały przetrwać długie okresy przejmującego zimna (silny wiatr i wilgoć potęgują uczucie chłodu). Sporo wycięto jako opał do wytapiania żelaza z rudy darniowej.

     A odnowić się islandzkim lasom nie pozwoliły sprowadzone przez ludzi owce, które wyżarły doszczętnie każde ździebko trawy, o siewce nie wspominając. A silne wiatry i deszcze (opady są dwukrotnie większe niż w Polsce) wywiały i wymyły prawie każdy żyzny kawałek ziemi. Doszło więc do tego, że w kraju, którego większa część była zielona, pozostała tylko skalna pustynia. Swoje zrobiły też katastrofalne wybuchy wulkanów. Pozbawione życia pola lawowe zajmują 12 procent powierzchni. Po ośmiomiesięcznej (!) erupcji wulkanu Laki, trwającej od czerwca 1783 do kwietnia 1784 roku popioły zasypały całą wyspę. Z głodu zginęła jedna czwarta mieszkańców i niemal wszystkie zwierzęta domowe. Duńczycy, do których należała Islandia chcieli nawet przesiedlić mieszkańców wyspy, ale Islandczycy się nie zgodzili. Gdy w 1875 roku wybuchła Askja, popiół wulkaniczny doleciał do Sztokholmu!

     W końcu XIX wieku Islandczycy zaczęli sadzić lasy, aby powstrzymać erozję. W 1899 roku islandzki parlament Althing uchwalił stosowną ustawę i już tego roku pierwszy nowy las wyrósł w dolinie Thingvellir. W 1907 roku powołano Państwową Służbę Leśną, a w 1930 – Islandzkie Towarzystwo Leśne. Zwolennikom sadzenia drzew przewodził najpierw Guttorm Palsson, a potem Hakon Bjarnasson, prezes ITL w latach 1935-77. Najpierw rocznie obsadzano drzewami nie więcej niż 50 hektarów. Ale w latach czterdziestych nie schodzono poniżej stu ha. W latach pięćdziesiątych zalesiano nie mniej niż 200 ha (a bywało, że prawie 500). W latach dziewięćdziesiątych rocznie zalesiano 1-1,4 tys. ha. A w XXI wieku – już ok. dwóch tysięcy hektarów.

     Efekty widać. W ciągu ostatniego półwiecza na Islandii wyrosło ok. 30 000 ha (300 km2) lasów. Państwo finansuje minimum 70 procent kosztów zalesiania, ale i sami mieszkańcy postawili sobie za punkt honoru posadzić jak najwięcej drzew. W ramach akcji „Zasadź swoje drzewko”, w całym kraju wystawiono skarbonki. Choć nazwa jest nieadekwatna; rocznie na liczącej 300 tys. mieszkańców Islandii przybywa nie mniej niż 3 mln drzew. Na jednego mieszkańca przypada więc minimum dziesięć drzew. Każdego roku 9 tys. uczniów islandzkich szkół rusza na sadzenie lasów. Dziś na Islandii rośnie prawie 1,3 tys. kilometrów kwadratowych lasów, ale zaledwie na 200 ha są drzewa powyżej 5 metrów wysokości. – Raz, że mamy bardzo trudne warunki, dwa, że większość naszych lasów jest młoda – wyjaśnia Ragnhildur Freysteinsdottir, geograf Islandzkiego Towarzystwa Leśnego.

     Sto lat temu w pozostałościach lasów islandzkich rosły zaledwie trzy gatunki, brzoza omszona (Betula pubescens), jarząb pospolity (Sorbus aucuparia) i osika (Populus tremula), będąca wyjątkową rzadkością. Islandczycy chcieli więc wprowadzić gatunki nowe. Zresztą nie tylko oni; właśnie zaczął się okres fascynacji obcymi gatunkami. Islandczycy nie mieli wyjścia, albo sprowadzą egzoty, albo będą mieli zarośla. – My wciąż eksperymentujemy z coraz to nowymi gatunkami, szukając tych, które będą najlepiej rosły w naszych trudnych warunkach. – dodaje Ragnhildur Freystainsdottir.

     Naukowcy wciąż sprowadzają ze Skandynawii, Syberii, Alaski i Kanady nowe drzewa i badają je w warunkach islandzkich. Dotąd przetestowano ok. 1300 odmian (130 gatunków). Z tej liczby – jak się okazuje – zaledwie co dziesiąty nadaje się na Islandię. Który zaakceptuje tutejsze trudne warunki – nie wiadomo. Zaaklimatyzowały się m. in. modrzew syberyjski, któremu w Polsce jest za ciepło, ale i świerk sitkajski, któremu u nas jest za... zimno. W tym roku działacze Islandzkiego Towarzystwa Leśnego wybierają się na Kamczatkę, gdzie średnie temperatury lipca są zbliżone do islandzkich, ale te styczniowe są znacznie niższe. Drugim podobieństwem są wulkany. Wyprawę przygotowuje Pétur Óli Pétursson, który już raz wizytował północnorosyjskie lasy, a w listopadzie ub. roku znów odwiedził Kamczatkę. Ale egzoty nie wyrosną wszędzie. Nie wolno ich sadzić na obszarach chronionych, ani w górach (powyżej 500 metrów n.p.m.)

      Plany są ambitne. Do roku 2030 w samej tylko wschodniej, mającej łagodniejszy klimat części wyspy, ma rosnąć co najmniej 2 tys. km kw. lasów. Przypomnijmy, że dziś na całej wyspie rośnie 1,3 tys. km kw. lasów. A do roku 2040 lesistość ma wzrosnąć do ok. 2,5 procenta. W planach jest zalesienie minimum 5 procent terenów poniżej 400 metrów n.p.m., które stanowią ok. połowy powierzchni wyspy.

     Rafał H. Szostak

Linki do stron o islandzkim leśnictwie:
     www.skog.is
     www.skogur.is
     www.icelandicforest.com

Główne gatunki lasotwórcze Islandii:
- modrzew syberyjski (Larix sibirica) – 29 %
- brzoza omszona (Betula pubescens) – 29 %
- świerk sitkajski (Picea sitchensis) – 12 %
- sosna wydmowa (Pinus contorta) – 10 %
- topola alaskańska (Populus trichocarpa) – 6 %,
- wierzby (Salix sp.) – 3 %
- świerk Engelmana (Picea engelmannii) – 2 %,
- olcha sitkajska (Alnus sinuata) – 2 %,
- świerk Lutza (Picea lutzii) – 1 %,
- brzoza brodawkowata (Betula pendula) – 1 %
- pozostałe gatunki (ok. dwudziestu) – 3 %.

     Największe lasy Islandii:
Hallormsstaddarskogur. Największy kompleks na Islandii, o powierzchni ok. 740 km². Z tego ok. 20 km2 jest chroniona. Las rozciąga się na długości 15 km na prawym, południowo-wschodnim brzegu jeziora Lögurinn na rzece Lagarfljot, na południowy zachód od miasta Egilstaddir. Rośnie tu aż 55 gatunków drzew. Właśnie tu rośnie najstarsze, dwustuletnie drzewo Islandii, jarząb pospolity. I najwyższe, dwudziestometrowy, siedemdziesięcioletni (posadzony w 1938 roku) modrzew syberyjski. Gaj Guttorma, nazwanego tak od imienia jednego z prekursorów leśnictwa islandzkiego – Guttorma Palssona (1884-1964). Dzisiaj stanowi on swoiste miejsce pielgrzymek niemalże wszystkich Islandczyków.

Vaglaskogur. Ma ok. 300 ha powierzchni. Leży w dolinie Haukadalur nad rzeką Fnjóská na południe od Akureyri. Właśnie tu rosną najwyższe, 13-metrowe brzozy, liczące sobie ok. stu lat. Ale także ok. setki innych gatunków. Las ten zaczęto dosadzać w 1939 roku. Rok wcześniej duński entuzjasta Islandii Kristian Kirk kupił tu 1 350 ha ziemi. Najpierw sadzono tu brzozę, a potem pochodzącą z Norwegii jodłę. W lesie stoją trzy pomniki, Kristiana Kirka (z 1941 roku), Torgeira Andersena-Rysst, ambasadora Norwegii w Islandii, który wspomagał miejscowe leśnictwo (z 1961 r) oraz Sigurda Greipssona (1972), który sprzedał ziemię pod las.

Baejarstaddarskogur. 22-hektarowy las brzozowy leży w południowej Islandii, w kotlinie pomiędzy jęzorami lodowców Skeiddararjökull oraz Öraefajökull, niedaleko wodospadu Skaftafell. To rezerwat, chroniący nawet 12-metrowe brzozy, będący częścią parku narodowego Skaftafell.
Vinaskogur. Leży obok świętego miejsca Islandczyków, Thingvellir, gdzie ponad tysiąc lat temu (930 r.) zaczął się zbierać Althing, pierwszy współczesny parlament świata. Sam brzozowy lasek ma 25 ha powierzchni i dopiero 18 lat. Został posadzony w 1990 roku z okazji sześćdziesiątych urodzin Vigdis Finnbogadottir, prezydent Islandii. Inicjatorem posadzenia lasu był ambasador Niemiec w Reykjavíku, który wraz z korpusem dyplomatycznym oraz przyjaciółmi Islandii ufundowali sadzonki.

Galtalakjarskogur. Leży w dolinie rzeki Ytri-Ranga na zachód od wulkanu Hekla. To 60-hektarowy las brzozowy, zaludniający się na początku sierpnia podczas miejscowego festiwalu folklorystycznego.

Thrastaskogur. Leży nad rzeką Sog, odprowadzającą wody z największego jeziora Thingvallavatn, po połączeniu z Hvitą tworzący Ölfusę. Ten 45-hektarowy las brzozowy posadzili i opiekują się nim działacze Stowarzyszenia Młodzieży Islandzkiej.

Brekkuskogur. Także porośnięty brzozą, leży koło jeziora Apavatn, na wschód od w. wym. największego jeziora Islandii Thingvallavatn. Ten jest z kolei dziełem naukowców skupionych w Stowarzyszeniu Akademików Islandzkich.

Hofsaskogur. Leży koło Dalvíku w północnej Islandii, na północny zachód od Akureyri. Posadzono go na cześć zmarłego w 1964 roku Soffoniasa Thorlekssona, jednego z działaczy na rzecz zalesienia Islandii.

      Islandzkie Towarzystwo Leśne
Skógræktarfélag Ísland (Islandzkie Towarzystwo Leśne) działa od 1930 roku. Obecnie ma 61 oddziałów w całym kraju, a liczba członków przekracza 7,5 tysiąca. Przy 300 tysiącach mieszkańców Islandii oznacza to, że działacze ITL stanowią 2,5 procenta ludności (!). Gdyby podobny entuzjazm panował w Polsce, PTL powinno liczyć 950 tys. członków. A liczy 26 tys. ITL jest jedną z największych islandzkich pozarządowych organizacji ekologicznych. W jej skład wchodzi m. in. Towarzystwo Właścicieli Lasów (FOA), skupiające ponad siedmiuset prywatnych właścicieli lasów.


Opublikowano dnia: 2008-09-15 23:23:26
- - - REKLAMA - - -

Reklama



Partnerzy

Centrum Kształcenia Przedsiębiorców Leśnych
LKP Sudety
Koniczynka.org
Biolog.pl

Polecamy