Z mchu i paproci ...
Felietony » Z mchu i paproci ...
Aby wydawać pieniądze, trzeba je najpierw zarobić. Zasada prosta i stara jak świat. Zdecydowana większość nadleśnictw to jednostki dochodowe, które mogą pochwalić się wypracowanym zyskiem i "podzielić" się nim z jednostkami nadrzędnymi. Jednak nie wszędzie jest tak różowo. Są nadleśnictwa, które do normalnego funkcjonowania potrzebują "wsparcia" z centrali w postaci dopłat z Funduszu Leśnego.
Niedawno przeprowadzona kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała nieprawidłowości w przydzielaniu dopłat z tego źródła potrzebującym jednostkom. Nie dziwi więc fakt, że wielu nadleśniczych, chcąc efektywniej zarządzać swoją firmą, realizować skuteczniej założone na nich zadania gospodarcze, w obliczu braku środków, kieruje swoją uwagę w stronę funduszy unijnych, dostępnych w ramach różnych programów pomocowych.
Jednym z nich jest Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Również w ramach tego programu, samodzielne jednostki takie jak nadleśnictwa mogą indywidualnie składać własne wnioski. Program ten umożliwia nadleśnictwom np. remonty (a w niektórych przypadkach nawet budowę nowych) dróg leśnych, w całości finansowane właśnie z tych środków, aczkolwiek wymusza rozszerzony zakres procedur otwartości i konkurencyjności przetargów na te zadania, jak również dokładność rozliczenia wykonanych zadań, kontrolowanych ze szczególną wnikliwością.
Partnerami w ramach tego programu, w zakresie obszaru działań Lasów Państwowych, jest Ministerstwo Rolnictwa ze swoimi jednostkami terenowymi oraz samodzielne jednostki, jakimi są nadleśnictwa, a sprawą decydującą o przyjęciu wniosku i przyznaniu dotacji jest w zdecydowanej większości kolejność ich zgłaszania.
Wiele nadleśnictw, podchodząc to tematu bardzo poważnie już od wielu miesięcy przygotowywało wszelkie niezbędne dokumenty oraz projekty, ponosząc przez to niemałe koszty, mając nadzieję, na realizację odkładanych czasem nawet latami inwestycji. Tak powinno być, jednak nie jest tak do końca. Zastanawia bowiem fakt "pilotowania" (nazwijmy to tak umownie) wszelkich działań nadleśnictw tym zakresie kierownictwa jednej z dyrekcji regionalnych na południowym zachodzie kraju. W związku z całym zamieszaniem, które dla wielu nadleśnictw zakończyło się porażką w składaniu wniosków nasuwają się następujące pytania, na które mamy nadzieję otrzymać odpowiedzi od przedmiotowej dyrekcji regionalnej lub ich przełożonych:
1. W jakim celu dyrekcja regionalna sterowała i narzucała podległym nadleśnictwom kwoty, na które mogą składać wnioski i dlaczego nie przeprowadzono tej "pomocy" na etapie przygotowywania wniosków? Nadleśnictwa w trakcie przygotowywania dokumentacji poniosły niejednokrotnie wysokie koszty przygotowania projektów.
2. W jakim celu na dzień przed składaniem wniosku regionalna dyrekcja sporządziła i poleciła egzekwować tzw. listę kolejkową nadleśnictw, określoną według niezrozumiałego klucza? O ile można się domyśleć dlaczego na początku umieszczono konkretne nadleśnictwa (dziwi tylko fakt, że właśnie one nie były nawet zainteresowane składaniem i nie złożyły swoich wniosków), o tyle trudno zrozumieć fakt umieszczenia na końcu tej listy nadleśnictwa, przeznaczonego w najbliższym czasie do "restrukturyzacji całkowitej".
3. Jeżeli to właśnie nadleśniczy odpowiada jednoosobowo (według ciągle obowiązującej ustawy o lasach) za swoje nadleśnictwo, zawsze rozliczany jest szczegółowo z podjętych decyzji i spraw, za które odpowiada, to dlaczego w ważnych dla firmy momentach, kiedy może zrobić coś dobrego dla dobra Lasów Państwowych, zostaje zwyczajnie przez swoich przełożonych zwalony z nóg?
Na te pytania ktoś powinien odpowiedzieć jeszcze dzisiaj. Nie może być tak, że podwładni z dnia na dzień tracą coraz bardziej zaufanie do swoich przełożonych, przestają widzieć sens w pracy dla dobra całych Lasów Państwowych, że ich wysiłek i niemałe przecież pieniądze idą zwyczajnie na marne.
Jarosław Przygodzki
- Czas wielu zmian kadrowych w Lasach Państwowych
- Problem kłusownictwa dotyczy nie tylko osób nieuprawnionych ...
- Mierny, ale wierny ...
- Wewnętrzny leśny kodeks hadlowy
- Czat ... był, a jakoby go nie było
- Leśników rozmowy (nie)kontrolowane
- Las woła nas ...
- Potargujmy się uczciwie ...
- Do zmian tych musimy się przystosować ...
- Na szczęście są jeszcze w Polsce niezależne media ...
- Lustracja, inwigilacja, a może donosik?
- Sprzedam (się za) mieszkanie ...
- Od śmiecia, do śmiecia
- Kontrole instytucjonalne w lasach ...
- Nie spodziewałem się tego listu...
- Ekologiczne obiecanki-cacanki
- Czy rzeczywiście jest aż tak źle?
- Donosicielstwo. Donos. Denuncjacja ...
- Każda firma to zespół ...
- Dary lasu, czyli "jak się chce psa uderzyć, to kij się znajdzie"
- Zjawisko mobbingu jest zbyt powszechne
- Współczesna praca to kara, obowiązek czy przyjemność?
- Optymalizacja zatrudnienia, restrukturyzacja ...
Opublikowano dnia: 2009-12-17 11:11:11

wyślij newsa





