Dorosły też dziecko ...
Eko-Edukacja » Dorosły też dziecko ...
W każdej psychologii rozwojowej, metodyce przedszkolnej i wczesnoszkolnej można znaleźć różne metody pracy z małymi dziećmi. Dziecięce myślenie konkretno-obrazowe wymaga poznania wielozmysłowego, czyli angażowania nie tylko wzroku i słuchu, ale też węchu, smaku, dotyku. Tak sobie obserwowałam swoje przedszkolaki, które podczas spaceru do parku czy na wycieczce przedszkolnej chciały podnieść każdego kasztana, żołędzia czy patyczka, postukały jednym kasztanem o drugiego, powąchały, a niektóre nawet próbowały rozgryźć, ale po chwili z nieciekawą miną wypluwały zielonożółtą masę (kto nie próbował smakować kasztana nie może powiedzieć, że go zna, ja próbowałam ). Prawdziwa zabawa zaczynała się jeszcze później. Dzieci podrzucały kasztany, albo rzucały nimi w kolegów. W ten sposób sprawdzały jakże istotne teorie rzutów pionowych, poziomych i po łuku w praktyce. Poza tym zaznajamiały się z pędem (masa x prędkość to przypomnienie dla tych, co już troszkę zapomnieli) i były w stanie powiedzieć, ze jeżeli rzucą mocniej, to kolegę mocniej zaboli.
Podobnie było z patykami. Dziecięce zabawy na miecze czy inne takie wojskowo-rycerskie akcesoria uświadamiały im twardość patyków. Jakie było zdziwienie jednego z chłopców, którego grubaśny (spróchniały) patyk złamał się w starciu z cienkim i niepozornym patyczkiem kolegi (młody dębowy kijek). W takich warunkach moje przedszkolaki poznawały budowę drewna i materiałoznawstwo, ale w praktyce.
Po co to wszystko opowiadam? Już tłumaczę. Ostatnio w supermarkecie obserwowałam ludzi kręcących się między półkami. Wielu z nich, kiedy nie znało produktu, potrząsało nim, stukało w niego, a byli i tacy, którzy próbowali wąchać (no, wąchanie to zazwyczaj produktów spożywczych, szybko się psujących, zwłaszcza przez kobiety). Niektóre firmy znają świetnie ten mechanizm i wykorzystują w kampaniach reklamowych, stąd wzięły się wszelkiego rodzaju degustacje, czy prezentacje w domach klientów albo w centrach handlowych. Kto z nas nigdy nie próbował zbadać nieznanego przedmiotu w taki właśnie sposób? Chyba nikt by się nie znalazł.
Jaki sens tej mojej pisaniny? Idźcie poznać las i przyrodę, ale spróbujcie poznać ją właśnie wielozmysłowo, podotykajcie drzewa, one naprawdę nie gryzą, powąchajcie wilgotną ziemię i mech, spróbujcie złapać w dłoń pokrzywę, zjeść trochę leśnych owoców, sprawcie, czy możliwe jest napisanie czegoś liściem. Życzę miłej zabawy!
Agnieszka Gabła
Opublikowano dnia: 2005-10-27 19:24:49

wyślij newsa





