To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum dyskusyjne
nie tylko o lasach, nie tylko dla leśników

Łowiectwo - Scotch Predator Call uwagi, doswiadczenia przemyślenia..

ivar - 2012-08-14, 21:29
Temat postu: Scotch Predator Call uwagi, doswiadczenia przemyślenia..
Otóż całkiem niedawno nabyłem ten wabik, zachęcony wieloma przeczytanymi pochwałami na jego temat.
Dziś poszedłem sobie do takiej śródmiejskiej enklawy żeby wypróbować jego działanie, bez broni , puki co.
Pechowo gdy przyszedłem na miejsce , na zaoranym rżysku na którym chciałem wabić był już lis, jakieś 200m ode mnie, za nim, może 50 m dalej zaczynał się niewielki zakrzaczony wąwóz środkiem którego płynie sobie taki niewielki ściek/strumyk.
Lis był troszke za blisko, ale chciałem zobaczyć jak zareaguje, i delikatnie zawabiłem, lis oczywiście zwiał, co było raczej do przewidzenia.
Przeszedłem jeszcze jakieś 300 m i usiadłem w miejscu które sobie upatrzyłem.
Po kilku minutach zawabiłem znowu, długo, głośno, kilkakrotnie, kończąc całkiem udanym dławieniem, nawet mi to wyszło nieźle jak na pierwsze zabawy tym wabikiem.
Ku memu zaskoczeniu z krzaków w wąwozie, prawie tam gdzie uprzednio znikł wyszdł lis, niespiesznie szedł w moim kierunku, ale bez jakiegoś zauważalnego celu, tak się gapił to tu to tam jakby całkiem olewał moje wabienie.
Po chwili wyszedł drugi, młody, doszedł do liszki i zajęły sie myszkowaniem jakieś 100-120 m ode mnie.
Całkowicie jakby mojego wabienia nie było.
Byłem przygotowany na lisa który może ostrożnie ale jednak celowo szuka dławionego zająca, a nie na brykającą po polu mamuśkę z młodym.
Jak było źle wabione to się zwiewa , a jak dobrze to sie szuka ofiary, a tu takie zachowanie.
Odległość była w sam raz na strzał ze sztucera, więc niby nieźle.
Ale zastanawiam się nad związkiem pojawienia się lisów z moim wabieniem.
Chyba był raczej niewielki, co myślicie na ten temat?
Będę tez wdzięczny za wszelkie uwagi , doświadczenia i przemyślenia odnośnie wabienia Predatorem, no i oczywiście pochwalcie się efektami.
Czy oprócz lisów przyszło wam coś jeszcze?

aka - 2012-08-18, 11:56

Teraz jeszcze chyba nie pora - lisy z pewnoscia zarejestrowaly glos wabika i go
po prostu zignorowaly. Dlaczego - ?.

Z innych zwierzat.
Na prowizoryczny "wabik" - pocieranie kawaleczkiem styropianu o cholewe gumowca co
podobno ma nasladowac pisk myszy - lisy ......no....przyjmowaly do wiadomosci.
Ale duzo bardziej sie tym interesuja sowy.

Z tym, ze sam z wabikiem poluje sporadycznie - bez wiekszych sukcesow :?
pozdr

Wojciechus - 2012-08-18, 12:54

Z tym predatorem to jest... hmm... różnie...

Też go kupiłem, bo straszną furorę robił na łowieckim. Trochę tym w chacie porzępoliłem - zgodnie ze wskazówkami zawartymi na płycie - i w las. Oczywiście w zimie. I w okolicy, gdzie lisy były, som i jeszcze długo bendom. Zawabiłem i faktycznie - rudzielec się pojawił. Ale tak jak w Twoim przypadku - gdzieś na 100 i więcej metrów. Podejść nie chciał. Trzymał się uparcie tej odległości. Przyczyny mogły być różne. W każdym razie dalej wabiłem co najwyżej pojedynczymi, krótkimi dźwiękami, bo cholera bałem się, że mnie namierzy. A one robią to z większą precyzją niż amerykańskie myśliwce. Przestałem, bo efekt był żaden. Lis se krążył, jak gdyby olewając moje rzępolenie. Na strzał się też nie zdecydowałem.

Potem jeszcze wielokrotnie wabiłem scotchem - lisy albo w ogóle się nie pojawiały, albo krążyły w okolicy, z reguły zachowując sporą odległość i nie wykazując zainteresowania. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Bardziej przychylnie zapatrywały się ptaszory...

Zdecydowanie lepsze doświadczenia mam z piskiem myszy. Lisy pojawiały się generalnie często. Problem stanowi natomiast podciągnięcie ich na odległość strzału śrutem. Tu się zaczyna drobna jazda. No chyba, że strzelasz z 222 lub 223, to wtedy właściwie problemu nie ma.

W tym roku planuje nabyć "ptasi przestrach". Sie zobaczy. Sztuka polega na doborze odpowiedniego wabika do danego okresu i po prostu praktyce - z tym, że to jest cała zabawa z tworzeniem tzw. scenariuszy. Kropaczewski podaje, że najtrudniej lisa pyknąć w listopadzie-grudniu - wtedy skutecznie olewa wabienie. Łatwo we wrześniu/październiku - tyle, że futro żadne. Styczeń/luty to jest raczej optimum. Zresztą najwięcej spotkań z lisami miałem właśnie w tym okresie. Należy też unikać wabienia np. w sierpniu, bo to jest tylko niepotrzebne szkolenie rudzielców.

Zastanawiam się też, czy skuteczność Scotcha nie wynika z zasobności łowiska w drobnicę... Czyli im mniej tej ostatniej, tym trudniej wabić...

Brygada Kryzys - 2012-08-20, 14:49
Temat postu: Scotch Predator Call uwagi, doswiadczenia przemyślenia...
A mnie się wydaje, że lisy olewają ten wabik bo nie znają "szkockiego"... A tak na poważnie to o tej porze roku używam "pisk koźlęcia" z nieporównywalnie lepszym efektem. Co prawda już trochę późno na pisk ale ostatniego lisa na "zajączka" strzeliłem na początku czerwca. Jednak szły dosyć słabo. Zajączek jest ok ale w zimie... Pozdrawiam
kalex - 2012-08-20, 23:07

Witam. Ja mam wrażenie że szkot trochę za wysoko kniaza. Na ostatniej pełni zwabiłem Bilikiem ,bo noszenie "szkota" w nocy mnie przeraża,odzywa się bez pytania,nawet zatkany. To chyba jest modulowane na dzikiego królika, który zapewne w USA występuje jak u nas myszy, a z kolei u nas raczej zając niż królik,a to może już stanowić jakąś różnice. Dla mnie za mało "chrypki" na stroiku.
Wojciechus - 2012-08-21, 00:00

Cytat:
bo noszenie "szkota" w nocy mnie przeraża


:D

Zgadza się. Pierwsze co, zacząłem się zastanawiać czym ustrojstwo zatkać...

lasowy - 2012-08-22, 22:30

wystarczy włożyć korek po szampanie i jest ok (tylko nie plastikowy)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group