To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum dyskusyjne
nie tylko o lasach, nie tylko dla leśników

Ekonomia w lasach - Wiadomości rynkowe

Skumbria - 2009-04-07, 19:02
Temat postu: Wiadomości rynkowe
Lasy Państwowe dotknął poważny kryzys. W styczniu i lutym sprzedaż drzewa spadła o 40 procent. Wstrzymano wszystkie inwestycje

To efekt światowej recesji w przemyśle meblarskim, płytowym i zastoju w budownictwie – mówi dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Balwierczak. W pierwszych dwóch miesiącach Lasy Państwowe sprzedały 4,4 mln metrów sześciennych drewna, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku blisko trzy miliony więcej.

Kryzys dotknął wszystkie regionalne dyrekcje. Nadleśnictwa z krośnieńskiej dyrekcji sprzedały ponad czterdzieści procent mniej niż planowały. – Najmniejszy popyt jest na drzewo tartaczne – mówi Balwierczyk. Przedsiębiorstwo ratuje tylko dobra sprzedaż drzewa energetycznego na opał i papierówki.

Nadleśnictwa chcą się pozbyć drzewa ze składów leśnych zanim na wiosnę zostaną zaatakują je szkodniki. By zachęcić odbiorców, do końca kwietnia wprowadzono bonifikaty na zakup drzewa handlowego. Ich poziom jest zróżnicowany w zależności popytu w poszczególnych regionach. Według Dyrekcji Generalnej, średnio rabaty wynoszą dziesięć procent. Bogdan Czemko z Polskiej Izby Gospodarstwa Drzewnego twierdzi jednak, że średnia skala obniżek jest mniejsza i wynosi nie 10, lecz około 3-4 procent. A to zbyt mało, by pomóc branży drzewnej. Podkreśla, że w niektórych miejscach Polski zniżek nie było wcale. Dlatego Izba domaga się od dyrektora lasów rozszerzenia bonifikaty na cały asortyment drewna tartacznego, by przedsiębiorcy nie byli dyskryminowani z powodu tego, jaką produkcją się zajmują.

Obniżki to nie jedyna nowość. Od przyszłego roku mają zmienić się zasady sprzedaży drewna. Dziś 70 proc. zasobów Lasów Państwowych zarezerwowanych jest dla stałych klientów. Na otwarte aukcje trafia tylko 30 proc. drewna. Według nowych reguł, nad którymi pracuje komisja leśników i specjalistów od prawa konkurencji, z odbiorcami miałyby być podpisywane długoterminowe umowy. – Nowy system ma być oparty na zasadach konkurencji, transparentny, nie dyskryminujący żadnej ze stron, zabezpieczający interesy LP podczas koniunktury, jak i dekoniunktury na rynku drzewnym – zapowiadał Tomasz Wójcik, z-ca dyrektora ds. marketingu i organizacji LP podczas ostatniego spotkania z dyrektorami regionalnymi.

W związku ze spadkiem koniunktury, w Lasach Państwowych wstrzymano wszystkie inwestycje – m.in. remonty dróg i obiektów leśnych. – Poważnie ograniczono też wydatki na promocję i edukację – dodaje rzecznik Lasów Państwowych Anna Malinowska. Rocznie przedsiębiorstwo wydawało na ten cel 12 mln zł. Lasy przygotowały również zmiany w kwestii polityki mieszkaniowej. W projekcie rozporządzenia zmniejszyły liczbę stanowisk, którym przysługuje mieszkanie służbowe. Pracownikom, którzy utracą ten przywilej proponują wykup mieszkania na preferencyjnych warunkach. Ma to dać siedem milionów oszczędności. – Plan restrukturyzacji nie zakłada zwolnień pracowników – zaznacza rzecznik. Przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 26 tysięcy leśników i urzędników. W zeszłym roku odeszło sześćset osób, głównie na emerytury. Na ich miejsce nikogo nie przyjęto.

Na kryzysie ucierpiały również współpracujące z nadleśnictwami firmy zewnętrzne, głównie zrywające drzewo. – Wysłałem na urlopy trzech pracowników, maszyny stoją, bo nie ma co zrywać – opowiada właściciel jednej z firm w Bieszczadach. Jeszcze większe kłopoty mają przedsiębiorcy na Dolnym Śląsku, gdzie ceny drewna należą do najwyższych w kraju. Metr sześcienny jednego z najbardziej popularnych gatunków drewna na Podkarpaciu kosztuje 132 zł, a na Dolnym Śląsku - 175 zł. – Drewno pozyskane z tego samego źródła, Lasy sprzedają do Niemiec za 154 zł – mówi jeden z przedsiębiorców. – Jak mamy wytwarzać konkurencyjne towary? – pyta retorycznie.

Zdaniem Bogdana Czemko, dopóki Lasy Państwowe poważnie nie obniżą ceny za drewno i nie ujednolicą stawek, to ani sam sprzedający ani branża drzewna nie rozwiążą swoich problemów. – Najpopularniejszy gatunek powinien kosztować 145 zł za metr sześcienny. Lasy proponują po 168-170 zł – mówi Czemko. Już w tej chwili spadek cen na portalu e-drewno powoduje, że wielu przedsiębiorców, którzy mają umowy półroczne z nadleśnictwami, zrywa je i kupuje tańsze drewno na aukcjach.

Źródło: Rzeczpospolita – 19.03.2009

http://www.marcopol.pl/in...id=37&menu_id=1

Jons - 2009-04-07, 21:38

Bzdety... Rzepa zaczyna konkurować z Super Ekspresem. Wiarygodność pewnie spadnie, ale za to nakład wzrośnie.
A prawda leży gdzieś pośrodku - nie jest łatwo, ale też nie tak tragicznie, jak przedstawiają to szemrane "autorytety". Mam tylko jedno pytanie - skoro jest tak źle ze zbytem wyrobów, to dlaczego meble nie tanieją, a wręcz przeciwnie?

Żenada - 2009-04-07, 23:44

Jons napisał/a:
Mam tylko jedno pytanie - skoro jest tak źle ze zbytem wyrobów, to dlaczego meble nie tanieją, a wręcz przeciwnie?


Właśnie dlaczego??? Przedsiębiorcy wymuszają na nas aby surowiec staniał. Oni otrzymują go taniej, a ich produkt jest droższy!!! Czyli mają większy zysk. Ale biorąc pod uwagę fakt że jest kryzys (POLSKI RZĄD - K R Y Z Y S !! ! NIE SPOWOLNIENIE) sprzedadzą go mniej i mniej drewna kupią. Za to lasy taniej parę złotych sprzedadzą ale i MNIEJ!!! Gdzie tu jest polityka???

LP może zbankrutować, ale producent mebli nie. Polityka.

Ad. kryzysu. U nas jeszcze się jakoś 3ma i na zachodzie. Spójrzmy na Ukrainę PKB w dół o 9%!!! a inflacje !! 16% !! Masakra. Nie lepiej jest na Litwie PKB w dół o 13%!!

Trzeba uciekać do Azji mniejszej. tj. kuwejt, arabia i inne z tamtego regionu. Tam PKB rośnie

:help:

Skumbria - 2009-04-08, 21:06

Żenada napisał/a:
LP może zbankrutować, ale producent mebli nie. Polityka.
Oni inaczej kalkulują
Wyczerpali już wszystkie tradycyjne możliwości zwrócenia uwagi na trudną sytuację przemysłu drzewnego, więc posadzili trzy dorodne drzewa... do góry korzeniami. Happening firmy Łąccy z Kołczygłów (pow. bytowski) ma uderzyć w polskiego monopolistę sprzedaży drewna, czyli Lasy Państwowe.

- Posadziliśmy te kilkumetrowe dęby korzeniami do góry, bo chcemy zwrócić uwagę na to, że handel drewnem został postawiony na głowie - mówi Jacek Greinke, wiceprezes zarządu firmy Łąccy. - Lasy Państwowe są monopolistą i nie zwracają uwagi na to, że na świecie jest kryzys. Niemiłosiernie podwyższają ceny drewna, co może doprowadzić do zrujnowania naszej firmy. Dochodzi do tego, że tańsze drewno jest w Niemczech.
164 zł - za metr sześcienny - taka jest obecna cena tzw. tartaczki
Przedstawiciele Lasów Państwowych mają zupełnie inne zdanie.
- My nie przeszkadzamy. Idziemy wręcz przedsiębiorcom na rękę. Gdy chcieli, to ich nawet chroniliśmy przed zagranicznym kapitałem. A drzew to się nie sadzi zielonym na dół, ale do góry. Taki doświadczony tartak powinien o tym wiedzieć - drwi Anna Malinowska, rzecznik prasowy Lasów Państwowych.

Ochroną polskiego przemysłu drzewnego miały być zeszłoroczne obostrzenia. Lasy 80 procent drewna przeznaczyły dla stałych kontrahentów.

- Stało się to na prośbę przemysłu drzewnego, za co teraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chce dać nam 1,5 mln zł kary, bo twierdzi, że były to działania monopolistyczne. W związku z tym w tym roku już takiego podziału nie będzie. Stałym kontrahentom dajemy 70 procent, a nowym 30 - dodaje Malinowska.
145 zł - taka cena byłaby obecnie, zdaniem przedsiębiorców, optymalna
Przez to mniej firm może kupić towar po ustalonej cenie.
- Teraz metr sześcienny "tartaczki" kosztuje aż 164 zł. W Niemczech jest 20 procent taniej, ale przy obecnym kursie euro musimy i tak kupować w Polsce - mówi Bogumił Bodnar, właściciel firmy Drew Trans spod Miastka.

Lasy odpowiadają, że nie wiedzą, o co przedsiębiorcom chodzi. - Gdy dawaliśmy 80 procent, krócej istniejące firmy narzekały, że nie mogą kupić drewna. Naskarżyli na nas nawet w UOKiK. Gdy obniżyliśmy do 70 procent z powodu groźby kary, stali kontrahenci mówią, że ceny są za wysokie. Widać przemysłowi drzewnemu nigdy nie można dogodzić. Powinni zrozumieć, że las to nie fabryka śrubek. Nie jesteśmy po to, by tylko sprzedawać towar. Musimy prowadzić mądrą politykę, by nam lasów nie zabrakło, a więc nie możemy rzucać większej ilości surowca na rynek - zaznacza Anna Malinowska.

Spór pomiędzy niektórymi zakładami a Lasami Państwowymi trwa już od dawna. Z powodu braku możliwości zawierania umów długoterminowych firmy zaczynają sprowadzać "tartaczkę" nawet ze Stanów Zjednoczonych. Większym taki sposób jeszcze się kalkuluje, bo zamawiają więcej, więc różnica w cenie wchłania koszty transportu. Gorzej z mniejszymi firmami, które biją się o każdy metr sześcienny drewna wystawiony przez Lasy Państwowe na sprzedaż, co również ma wpływ na cenę, bo popyt jest w tej chwili większy niż podaż.

- Przez wysokie ceny nie jesteśmy konkurencyjni, więc produkcja spadła o kilkadziesiąt procent. Na razie jeszcze nie zwalniamy ludzi, ale niewykluczone, że w najbliższym czasie to nastąpi - żali się Sylwester Trzebiatowski, właściciel przedsiębiorstwa Paula z Gliśna pod Bytowem.

Do krytyki cen drewna przyłączają się też inne firmy. Najbardziej nie podoba im się to, że drewna na rynku jest za mało.

- To winduje ceny, przez co podobne wyroby firm zachodnich są teraz po prostu tańsze. Jak na razie ratujemy się jeszcze zaciąganiem kredytów. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że balansujemy już na granicy bankructwa. Nie chcemy jednak zwalniać ludzi, głównie fachowców, bo jeśli się coś zmieni, to trudno będzie ich odzyskać - mówi Wojciech Megier, właściciel firmy Karo z Zapcenia pod Bytowem.

Spór trwa i końca nie widać, a dęby pod zakładem Łąckich w Kołczygłowach stoją dumnie z wielkimi korzeniami wystawionymi w stronę nieba. Ostatnio stały się nawet atrakcją turystyczną. Właściciel firmy obawia się tylko jednego. Że dęby zapuszczą korzenie od strony korony, co utwierdzi go w przekonaniu, że polski przemysł drzewny zostanie już na zawsze postawiony do góry nogami.

Dwa kanały

Lasy Państwowe prowadzą hurtową sprzedaż drewna poprzez dwa kanały dystrybucji. To rokowania internetowe i aplikacja e-drewno. Prawie 80 procent surowca sprzedawana jest w wyniku rokowań.
Aplikacja e-drewno to otwarta aukcja internetowa, w której może wziąć udział każdy przedsiębiorca. Dostępny na niej surowiec to drewno niesprzedane w drodze rokowań internetowych. To tylko niewielki procent całkowitej ilości drewna.

http://www.polskatimes.pl...rogie,id,t.html

Piotrek - 2009-04-08, 21:28

Rzepa napisał/a:
Już w tej chwili spadek cen na portalu e-drewno powoduje, że wielu przedsiębiorców, którzy mają umowy półroczne z nadleśnictwami, zrywa je i kupuje tańsze drewno na aukcjach.
No. I jak wszyscy zerwą i przeniosą się na e-drewno to zacznie się takie przebijanie, że drewno prędko przekroczy ceny z 2008 roku. :lol:
Jons - 2009-04-08, 22:15

Skumbrio, co chcesz osiągnąć cytując archiwalne już materiały prasowe?

Komu ceny spadły na e-drewno, temu spadły, bo sam o to zadbał: albo wcześniej, windując ceny w PL-D do nierealnego poziomu, albo później, wykazując się brakiem konsekwencji i strategii handlowej, albo jednym i drugim.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group